|
Pani Twardowska - prawdziwa wersja wydarzeń :)JEDZĄ... ![]() PIJĄ... ![]() LULKI PALĄ... ![]() TAŃCE... ![]() HULANKA... ![]() SWAWOLA... LEDWIE KARCZMY NIE ROZWALĄ... ![]() CHA, CHA, CHI, CHI, HEJŻE HOLA! ![]() TWARDOWSKI GDZIEŚ W KOŃCU STOŁA, KIELISZKI WZNOSI JAK BASZA, ![]() "HULAJ DUSZA! HULAJ!" WOŁA... ŚMIESZY, TUMANI, PRZESTRASZA. :))))))))))))))) KONIEC CYTATU :) W takiej właśnie atmosferze upływał nam dzień pierwszy wielkiego otwarcia krakowskiego oddziału regionalnego :) Na ostatnich gości czekali nasi ochroniarze, broniąc przez cały wieczór wejścia do uroczego klubu Vertigo na krakowskim Kazimierzu: ![]() Nie wypominając ostatnimi byli Bożenka vel Bozia - choć może być i Pani Twardowska (jak kto woli ;-)) i Marek R. vel Obcy (ósmy pasażer Combolota)... Przegapili spicz i mój i bossa :) Przegapili też pierwsze (i ostatnie) zdjęcie grupowe :) ![]() Niewiele na szczęście przegapili nasi goście: ![]() a wśród nich miedzy innymi: Ania Naruszko - Redaktor Naczelna Poligrafiki z mężem :) ![]() Ola Krawczyk z Pro-Kreacji :) ![]() Robert Załupski z Outdoor Media :), który tylko o interesach :P tylko o interesach :P (wiem wiem - złośliwa bestia :P) ![]() I Tomek Nowak - z Print & Publishing, który chyba też dobrze się bawił :) ![]() a nawet jeśli nie to ja na przykład bawiłam się świetnie :) a szczególnie drugiego dnia :) o którym już naprawdę za chwilkę :) OBCHODY DZIEŃ DRUGI: Nie wiem jak to się stało, że nawet Ci, którzy wyszli z Vertigo po piątej rano dotarli do Fantasy Parku na czas czyli około 12 :) Nie ważne jednak jak dotarli, a jak się leczyli zanim w ogóle sięgnęli po kule :) szef oczywiście dawał dobry przykład :) ![]() bez względu jednak na zmęczenie i niewyspanie, jakie zapewne wszyscy odczuwaliśmy, bawiliśmy się świetnie - szczególnie, że było o co powalczyć :) ![]() szkoda, że za czyszczenie rynien nie było stawki, bo bym sobie pół PLAZY obskoczyła jeszcze przed wyprzedażą... a tak :( trzeba było się nacieszyć cudzymi wygranymi : ![]() a wygranych było kilku :) szef podliczał... i podliczał : ![]() i jak obiecał :P tak zapłacił :P (a nawet więcej niż obiecał :P)... i proszę.. ile z tego było radości :) ![]() niektórzy z wrażenia wyskakiwali ze spodni! ![]() a reszta stroiła głupie miny :P ![]() szczególnie, jak Dorotka kolejny raz strąciła dyszkę : ![]() a Obcy dał z siebie zrobić Jelenia :P ![]() na koniec i tak wszyscy znowu zaczęli się tulić :) jak ja to kocham w tym focuśnym teamie :) Bez względu na okoliczności - wszyscy ciągle się tulą :) powiem Wam w sekrecie, że nie tylko tulą zresztą, ale że postanowiłam wrzucić cenzurę to zostaniemy przy tulach raczej :) ![]() a na zakończenie tej części jeszcze dwie fotki ot tak :) poza tematem :) ta bo mi się podoba :) ![]() i ta żeby Panowie nie czuli się pokrzywdzeni :) ![]() ZACZĘŁO SIĘ TO I MUSIAŁO SIĘ SKOŃCZYĆ :( ale zanim koniec nastąpił zjedliśmy obiad... właściwie z godzinnym opóźnieniem, zaraz po tym jak taksówek nie było przed Plazą, zamówione nie dojechały, a kolejne dowoziły nas na raty w lekkich nerwach jednak :P bo każdy głodny strasznie był (a Darek to chyba najbardziej :P) dojechaliśmy jednak do Piano Rouge... a tam tak klimatycznie się nagle zrobiło.. ![]() że aż żal było wychodzić... nawet jeść było żal :P ![]() niestety nastrój zepsuł na chwilę przedwyborczy nalot kaczorów... Krzyśka to obsiadły jakby chciały żeby kandydował, albo co najmniej kampanię opłacił :P ![]() ale chyba wybrał inną opcję : ![]() zresztą nie tylko on :) ![]() choć zastanawia mnie np. to: ![]() no ale skoro Rokita i jego Nelly mogą być w dwóch różnych klimatach to Krzyś z Dorotką też - a czemu nie? :):) no ale skończmy z polityką i z pełnymi brzuchami przejdźmy się na spacer :) najlepiej do biura :) ![]() tak tak... do biura, bo się muszę wygadać :P ![]() swoją drogą to mnie chyba trochę z tym spiczem poniosło, bo o ile "dziękuję, że jesteście" można przełknąć o tyle "obiecałyśmy przegonić oddział wrocławski" teraz boli :P bo Was tam 50, a my 2 same biedne, malutkie... o takie: ![]() w dodatku już mi tu Pajonkos hakeros coś namieszał i aż strach laptopa uruchamiać :P ![]() echhhh...co to był za weekend... szkoda gadać... jeśli ktoś z Was ma zdjęcia z Ministerstwa to ja poproszę : haloooo! to do Was było : ![]() a o Ministerstwie to Wam jeszcze tylko coś na koniec opowiem :) bo to było tak, że miałyśmy nie rezerwować knajpki na wieczór, bo miała być rundka po Krakowie itp. Ale nie wyszło, bo przecież nie ma nigdzie miejsc w sobotę o tej porze... chyba, ze na Plantach, tak? No więc kiedy Wy zostaliście pod Ministerstwem ja, Paula i Obcy pobiegliśmy poszukać czegoś w miarę i w dodatku wolnego. Znaleźliśmy prawie jak zawsze pusty Chillout i zostawiliśmy w nim Pucolinkę żeby pilnowała miejsc... Wychodząc wpadliśmy na pomysł, żeby od razu zamówić browarki... żeby już nie czekać później... Bo tak miło będzie itp. ;) No i jak już pani sobie te 17 browarów nalewała, a my z Obcym przyszliśmy po Was to się okazało, że nam się lada w Ministerstwie zwolniła... no i Zonk... Taki mały psikus.. skończył się mniej więcej tak: "Paula.. siedzisz tam w tym Chilloucie?" "noooo" "To weź wstań i... uciekaj szybciutko :)" I uciekła :) prosto na parkiet w Ministerstwie... a tam na parkiet... na ladę nawet :P arwfocus 2007-10-11 12:01:24 skomentuj (13) |
||||
|